jak długo ból po porodzie
fokuska78

Temat: RODZĘ :-) (Chyba...)
eh no to super powodzenia ! mi ból przyszedł i za nie długo rodziłam mimo że nie krwawiłam nie odeszły mi wody najpierw rozwarcie dopiero na koniec wody na 2 godzinny przzed końcem a na końcu krew i dzidzia !!!!!! trzymam kciuki o łatwy i lekki poród :)

Źródło: forum.mamazone.pl/index.php?showtopic=813



Temat: Porod coraz blizej.... a moze w wodzie??
" />Tigirli juz tylko 7 to mnie troche pociesza ze u mnie tez czas szybko leci kochana a wracajac do tematu to czy chodzi ci o porod w wodzie czy do wody porod w wodzie to taki gdy podczas skurczy i rozwierania szyjki siedzisz w wodzie a rodzic wychodzisz "na lad" a porod do wody to taki gdy dzidzia rodzi sie do wody kiedys tez myslalam o tym porodzie do wody ale nie wyszlo przez nadcisnienie tak wiec skurcze przesiedzialam pod prysznicem - cudnie lagodzi bol POLECAM WODE JAKO METODE LAGODZENIA BOLU ale rodzilam normalnie w klasycznej pozycji na fotelu i ..... sobie chwale teraz tez mam zamiar tak rodzic czyli prysznic lub wanna tak dlugo jak sie da ale pozniej fotel i mam nadzieje ze teraz tez bede zadowolona
Źródło: nasz-bocian.pl/phpbbforum/viewtopic.php?t=44387


Temat: KAWA NA STÓŁ - czyli plotki starej ciotki
" />
">ja cały czas mówiłam, że bóle porodowe się szybko zapomina, ale, żebym az tak szybko zapomniała, jak było w pierwszej ciąży
Macie racje to przepowiadające są.

Dowiecie się napewno, że ciotkami forumowymi zostałyście po raz kolejny siencjo pisz numer na PW, niech czeka w pogotowiu
znikam - bo lecę na nos.


Zapomina zapomina! Ja po nie całych dwóch wiedziałam, ze boli, ale zapomniałam jak bardzo. )

Już pisze priva

Wychodzi na to, że ja mam bardzo dobrą pamięć, bo przez 10 lat pamiętałam jaki to horror był: 36 godzin skurcze non stop, dopiero jak zaczęli przebąkiwać coś o cesarce, to ze strachu urodziłam Przez tą długą pamięć następne dziecko miałam po 12 latach

Witaj w klubie ja też na porodówce ze skurczami spędziłam dokładnie 36h i byłam jeszcze pod wpływem leków na podtrzymanie i skurcze przez 36h miałam raz co 3 min raz co 7min itd Przez te 36h urodziło się przy mnie tyle dzieci że przy każdym kolejnym wyłam w poduszkę. Do tego m. in w efekcie tak dł porodu urodziłam chorą Zosieńkę dlatego w życiu nie pomyślę już o ciąży a długo miałam tak że widząc kobietę w ciąży przechodziłam na drugą str ulicy a na widok niemowlaków odwracałam głowę. A myślałam że po 12h przy pierwszym porodzie nic mnie nie zdziwi. Ale myślę że powinni mi byli zrobić cesarkę wiele godz wcześniej.
Brrr na samą myśl
Źródło: szyjemy-po-godzinach.pl/viewtopic.php?t=2587


Temat: Obecnosc meza/partnera przy porodzie
ja od samego poczatku naciskalam . masz byc i koniec. sam dlugo sie zastanawial.pozniej to juz mu sama mowilam zeby nie szedl jak ma panikowac. ale jak na samym koncu zaczelam ja panikowac to powiedzial ze pojdzie. ze bedzie ze mna. siostra to nie miala nic do gadania. jak ja bylam u niej i pomoglam jej bardzo to ona miala byc u mnie. i byli obydwoje. siostra mi ogromnie pomagala na bol. wiedziala co bedzie dla mnie dobre. wiedziala ze chce mi sie pic, kiedy masowac plecy, pozniej pomogla sie umyc i wziasc prysznic. natomiast moj luby pomogl mi wyladowac swoj bol na nim. sciskalam przeklinalam i zaklinalam ze juz nigdy. kiedy juz bylam omamiona gazem to tlumaczyl mi wszystko i powtarzal po 3 razy, bo ja i tak nic nie rozumialam. nie mialam sily nawet nogi przesunac wiec mialam 100% pomoc z ich strony.
ja strasznie sie ciesze ze bylo mi dane rodzic z najblizszymi mi osobami. i jesli ma ktos mozliwosc to warto.
jesli chodzi o wrazenia po porodzie to mielismy malutki problemy . bal sie mnie tam dotknac. i zrobil to dopiero po jakis 4 miesiacach. ale juz jest ok. tylko powiedzial ze nastepnym razem nie idzie bo nie moze zniesc tego ze jest bezradny i ze to jest okropna meczarnia dla mnie a on nie moze patrzec jak ja sie mecze.
a jesli chodzi o pepowine to jak sie pytalam czy chce przeciac to mowil ze to jest obzydliwe a jak przyszlo co do czego to sie cieszyl jak szczerbaty na suchary ze przecial.
Źródło: dzieciak.co.uk/forum/viewtopic.php?t=873


Temat: Rodzaje znieczuleń - w czym wybierać
" />ja trzy razy miałam znieczulenie zewnątrzoponowe. Mimo, że każdy poród był inny, skorzystałam z tego by sobie ulżyć. Wcale nie było tak, że trudno urodzić, bo bólu się nie czuje. Jest ból, ale sporo lżejszy. Większy komfort dla matki i mniejszy stres dla wychodzącego dziecka.
Rodziłam duże dzieci, bo 4520, 3800, 4010 i długo, bo od kilku do kilkunastu godzin..... ale najważniejsze by się nie bać. To nie jest takie straszne.... bardziej przeżywało się kiedyś dentystę
I tak....wolę rodzić niż wyrywać zęba!!!! przy porodzie trochę się pocierpi, ale za to ile szczęścia później....
mamuśki....jeśli Was stać (bo koszt znieczulenia to 600-800zł zależnie od szpitala) to ulżyjcie sobie....
i życzę szczęśliwego rozwiązania i zdrowego dzieciątka
Źródło: bobaskowo.phorum.pl/viewtopic.php?t=71


Temat: Poród w wodzie
ja tez marzyłam o porodzie w wodzie, ale nic z tego nie wyszło...
pierwszą fazę spędziłam w wodzie- ale ku mojemu przerażeniu woda wcale nie złagodziła bólu...
moje 4 kg maleństwo "pchało się" na świat i żadne znieczulacze nie pomagały, nawet zoo (anestezjolog źle się wkuł) na które się zdecydowałam w trakcie

kobiety rodzą w większych i mniejszych bólach i myślę, ze sama woda nie ma znaczenia-zwłaszcza przy pierwszym porodzie (większe znaczenie ma akcja porodowa, nastawienie rodzącej, odporność na ból, wielkość dziecka, atmosfera wokół i... można by wymieniać długo)
Źródło: wege.dzieciak.pl/viewtopic.php?t=1807


Temat: cesarka czy naturalnie
bardzo chciałam naturalnie, wyszła cesarka... szybko doszłam do siebie, choć po porodzie naturalnym dziewczyny szybciej śmigają przy dzieciach
rodziłam ok 14 było mi potem niedobrze jak cholera a tu wymiotywać nie bardzo bo brzusio ciągnie niemiłosiernie (uczucie dla mnie takie jakbym cały dzień spędziła na siłowni ćwicząc brzuszek) i do tego ból w krzyżu.
przeleżałam tak do następnego ranka (tu miałam komfort bo te co przywieźli o 23 też musiały wstać z łóżka o tej porze co ja) tyle że kazali mi się przewracać z boku na bok więc się starałam, choć ciężko było; najgorsze to pierwszy raz się podnieść z łóżka na nogi i sie umyć, a tu już o 12 trzeba było przejść na normalną salę to na pooperacyjną przywozili następne pacjentki;niektóre dziewczyny trudno znosiły jak podawali im kroplówkę z oksytocyną na obkurczenie, ja trochę krzyże czułam ale było znośnie, no i cewnik póki ostatnia kroplówka nie zeszła...
potem było coraz lepiej choć jak długo leżałam to trudno było się podnieść, coś jak mega zakwasy; kolejne wyzwanie to ściągnięcie opatrunku z rany (niczym depilacja woskiem okolic bikini- mi ściągnęla położna delikatnie, ale słyszałam że w niektórych szpitala propagują zerwanie całego plastra jednym ruchem :blink:); szwy dziś czyli w 9 dobie wyciągnęła mi w domu położna -bułka z masłem w porównaniu do ściągania opatrunku.
a i w szpitalu (wtedy robią to położne) a potem po wyjściu dostałam do samodzielnego wbijania zastrzyk w brzuch przeciwzakrzepowy (mąż sprawdza się w roli pielęgniarza cudnie, dźga mnie w brzusio niczym zawodowiec ;))

Ale moje drogie nie ważne jaki poród i jak się będziecie czuć, bo gdy o 9 rano po operacji przynieśli mi moją dziewczynkę i przyłożyli do cycy to wiedziałam że długo jej im nie oddam, i choć rana ciągła przy wstawaniu, schylaniu to jej uśmieszek wynagradzał wszystko i tak naprawdę to nie było już żadnego bólu!!!:P
Dziś jak w nocy płacze to bardzo mi się nie chce wstawać, ale jak już się zwlokę i widzę tą jej małą buźkę - bezcenne :D

Źródło: forum.mamazone.pl/index.php?showtopic=100


Temat: Przeklinanie łagodzi ból, to naukowo udowodnione
Przeklinanie łagodzi ból, to naukowo udowodnione

Przeklinanie łagodzi fizyczny ból. Gdy ochotnikom, którzy brali udział w pewnym eksperymencie, pozwolono "rzucać mięsem", wytrzymywali ból dłużej niż wtedy, gdy mieli się zachowywać kulturalnie (NeuroReport).

Wg autora eksperymentu, doktora Richarda Stephensa z Keele University, może to wyjaśniać, czemu wulgaryzmy nadal występują właściwie we wszystkich językach świata. W przeszłości był to sposób podnoszenia poziomu agresji i zmniejszania bólu, gdy w obliczu ataku drapieżnika/przeciwnika należało zadecydować, czy zostać i walczyć, czy uciekać. U ochotników, którzy przeklinali, wzrastało tętno, co mogło podnosić ich poziom agresji. Kiedyś wykazano zaś, że zwiększona agresja zmniejsza ludzką wrażliwość na ból, niewykluczone więc, że przeklinanie wspomaga ten proces.

W ramach eksperymentu 64 studentów poproszono o zanurzenie dłoni w lodowatej wodzie. Mieli wytrzymać tak długo, jak to tylko możliwe, powtarzając przy tym serię wybranych przez siebie przekleństw. W ten sposób badano ich tolerancję na ból. Potem znów wkładali dłoń do tej samej tuby, tym razem jednak nie wolno było przeklinać. Trzeba było wymieniać słowa, za pomocą których można by opisać stół.

Okazało się, że ochotnicy, którzy przeklinali, byli w stanie trzymać dłonie pod wodą średnio o 40 sekund dłużej (niemal 2 min, w porównaniu do 1 min 15 s przy scenariuszu wykluczającym rzucanie mięsem). Co więcej, sami oceniali ból jako mniej dotkliwy.

Naukowcy nie spodziewali się, że otrzymają takie wyniki. Wielu psychologów uważa bowiem, że przeklinanie jest wyrazem katastrofizmu, gdy człowiek staje się dramatyczny i popada w przesadę.

Dr Stephens obmyślił zarys eksperymentu, gdy budując w ogrodzie szopę, uderzył się młotkiem w palec. Przypomniało mu się też zachowanie żony w czasie porodu, które zupełnie nie zaskoczyło położnej. Wręcz przeciwnie, wyznała ona, że przeklinanie jest wtedy częste.


Autor: Anna Błońska
Źródło: Kopalnia Wiedzy; fakty.interia.pl

Źródło: nedds.pl/index.php?showtopic=402088


Temat: Już mi sie nie chce żyć
Przeczycie sami sobie. Mowicie o smierci jak o przygodzie,a kazdy z was oczekuje pocieszenia.To normalne, gdy jest sie mlodym; mowienie i myslenie o smierci wydaje sie takie "romantyczne". Tez przez to przechodzilam, tez ogarnial mnie ten caly bezsens. Pewnego razu najadlam sie relanium, na szczescie przyszla moja przyjaciolka, ktora zadzwonila po moja mame(mama pracowala w pogotowiu)no i skonczylo sie na plokaniu zoladka i wielkim wstydzie. Ale pewnego razu Bog mnie ukaral. Czulam sie beznadziejnie i prosilam o smierc. Wymieszalam jakies tabletki z alkoholem a w domu nie bylo nikogo.Zlapal mnie tak ogromny bol brzucha i pieczenie w przelyku, ze nawet nie sposob tego opisac.Blagalam Boga o zycie, a tak bardzo chcialam umrzec!Powloklam sie do lazienki i tam stracilam przytomnosc.Obudzilam sie nad ranem, lezalam na podlodze, zziebnieta. Nigdy wiecej nie prosilam o smierc, nigdy wiecej nie probowalam sie zabic, nawet jak moj swiat sie totalnie zawalil; moj maz stwierdzil ze juz mnie nie kocha,i wrocil do swojej bylej, a ja zostalam sama z malym dzieckiem i w 8-mym miesiacu ciazy. Bez pieniedzy, bez mieszkania, musialam wrocic do rodzicow, a moj tato zarzadal zebym po porodzie zostawila dziecko w szpitalu.Nawet przez moment nie pomyslalam zeby ze soba skonczyc.Nietzche powiedzial bardzo madre slowa i sa one moim mottem zyciowym: "co nas nie zabije,to nas wzmocni".
Kto jest temu winien,ze wasze zycie wydaje sie szare i bez sensu?
Wierzcie mi czekalam bardzo dlugo na szczescie a i teraz, zawsze cos jest nie tak. Ale jak pomysle, ze moglo by mnie nie byc, ze moglo by nie byc moich dzieci, ze mogla bym zaprzepascic swoja milosc, ktora teraz przezywam, ogarnia mnie przerazenie. Teraz mam inny problem; ogromnie boje sie smierci!Chce mi sie plakac gdy pomysle,ze mnie tu nie bedzie z moimi ukochanymi.
Polecam wam ksiazke, ktora stala sie moja Biblia i ciagle do niej powracam; "Potega podswiadomosci" J. Murphy. Pozdrawiam.
Źródło: commed.pl/viewtopic.php?t=3345




© fokuska78 design by e-nordstrom