jak długo może boleć miednica i biodra
fokuska78

Temat: Ból kręgosłupa po operacji
O moim bólu pisałam więcej w wątku: http://bioderko.vel.pl/vi...er=asc&start=15 ale tak pomyślałam, ze może założę oddzielny wątek, bo okazuje się, że robi sie z tego troche skomplikowana sprawa...


Nie zgłosiłam sie do lekarza-operatora, bo zupelnie zlekceważy ból kręgosłupa, tylko załatwiłam sobie rehabilitanta (kinezyterapeutę). Pan Adam na pierwszej wizycie wypytał mnie o operację, całą historię choroby i "wymacał" mnie całą. O biodrze nie mógł nic powiedzieć, bo nie widział zdjęcia (są w szpitalu), ale wysłuchał mnie cierpliwie. Po badaniu stwierdził, że mam za dużą ruchomość ostatniego (czy pierwszego?) kręgu lędźwiowego - tego zaraz przy kości krzyżowej i być może to jest powodem bólu.
Ruchomość kręgu jest najprawdopodobniej spowodowana latami chodzenia w specyficzny sposób - charakterystyczny dla osób z chorymi biodrami: podczas kroczenia nogi w stawach biodrowych nie ruszały się, jedynie miednica "pracowała" (mam nadzieję, że mnie rozumiecie...).
Dwa razy w tygodniu rehabilitant masuje mi tę bolącą część kręgosłupa i robi różne "cuda-wianki", każe mi ćwiczyć unoszenie tułowia podczas leżenia na brzuchu (pomaga - wtedy ból ustępuje!). No i nauczył mnie prawidłowego przewracania sie na bok oraz na brzuch - tak, by nie zaszkodzić operowanemu biodru, a aby odciązyć kręgoslup - leżenie na plecach moze jest dobre dla biodra, ale fatalne dla mojego kręgosłupa (stąd ten paraliżujący ból).
Ponieważ - jego zdaniem - efekty jego pracy nad kręgosłupem nie są zadowalające, zasugerował mi zrobienie tomografii komputerowej lędźwiowego odcinka kręgoslupa, by przekonac się, co tam się dzieje. NA rtg radiolog nie zauważył jakichś poważniejszych zmian (zawsze miałam zmiany w kręgosłupie, to element mojego schorzenia głównego czyli dysplazji kręgosłupowo-nasadowej), może tomografia pokaże wiecej.

Pan Adam też uczy mnie używania operowanej nogi. W szpitalu mocno mnie nastraszono (skomplikowana operacja, problemy z osadzeniem panewki, z tego powodu nie miałąm w szpitalu rehabilitacji, późno postawiono mnie na nogi, nie chodziłam, pozwolono mi tylko na kilka kroków, nawet podczas obchodu uprzedzono ordynatora, by nie ruszał mojej operowanej nogi, bo "panewka!"), tak że po powrocie do domu w ogóle przestałam używać operowanej nogi, cały cieżar ciała przerzucając na lewą i na kule. Ponieważ prawa noga jest dłuższa o 3-4 cm, a chodzenie w bucie z wkładkami jest dla mnie trudne - dodatkowo
wyginałam kręgosłup na bok.

Zmierzyliśmy siłę nacisku prawej nogi i wyszło nam ok. 8 kg, po mocniejszym stąpnięciu - 13 kg. Pan Adam stwierdził, że to niewiele, że mogę mocniej obciażać operowany staw. No i ćwiczymy... bez żadnych urządzeń - tylko on i ja. Uczę się pokonywać strach przed bólem i muszę przyznać, że są efekty: podczas mycia zębów potrafię juz stać bez kul, po kuchni poruszam się o jednej kuli,podtrzymując się mebli. ALE: czuję w biodrze dyskomfort, tzn. czuję w pośladku (czy w miejscu panewki) jakieś ciagnięcie czy nawet lekki ból - czy to może oznaczać przeciażenie operowanego biodra? Czy powinnam się jeszcze wstrzymać z obciażaniem biodra (tak do 25 kg)? - lekarz określił operację jako wykonaną poprawnie, nie rewelacyjnie, wiec może dochodzenie "do siebie" zajmie mi więcej czasu, poza tym stan bioder przed operacją był zły już od początku, a fatalny od ponad 20 lat, od ok. 15 lat brałam leki przeciwbólowe.

Po operacji miało być lepiej, a nie jest. Czy ktoś z Was też miał takie problemy z kręgosłupem? Jak dawaliscie sobie radę? Jak dlugo może to trwać? Czy przejdzie dopiero po operacji drugiego biodra?

W tej chwili nie biorę żadnych leków przeciwbólowych, dużo leżę (niestety, ale w różnych pozycjach - na boku oczywiście z poduchą między nogami), siedzieć mogę tylko w fotelu - ale już nie na krześle komputerowym, bo szybko zaczyna boleć kręgosłup (dlaczego?), chodzę niedużo, ale i przed operacją nie szalałam. Gdy zaczyna nie boleć (bo za dużo siedzę - czasem przecież wpadaja goscie albo trzeba się zająć kotami), to muszę przez chwilkę poćwiczyć podnoszenie tułowia leżąc na brzuchu i jest dobrze.

Jak już uda mi sie zrobić tomografię kręgosłupa, to napiszę, czy stwierdzono coś niepokojącego.
Jak radzicie - czy zrobić również tomografię stawów biodrowych?
Źródło: forumbioderko.pl/viewtopic.php?t=399



Temat: [OGÓLNE] Rehabilitacja -rady, wskazówki, nasze doświadczenia
Witajcie!

Wiele powiedziano na naszym Forum na temat rehabilitacji więc ja nie będę bardzo się rozwodzić ale chciałam krótko podsumować moje 12 tyg po zabiegu.
W szpitalu ćwiczyło się krótko, na pacjenta jest niewiele czasu bo pacjentów dużo a rehabilitant tylko jeden. Był to mały zestaw ćwiczeń , które należało opanować i ćwiczyć je również w domu. Będąc jeszcze w szpitalu pytałam lekarza co sądzi na temat rehabilitacji 3-4 tyg po zabiegu( miałam załatwione miejsce na oddziale rehabilitacji) dowiedziałam się że to stanowczo za wcześnie i że szkoda tego miejsca bo nie wiele z niego skorzystam.
Po wyjściu ze szpitala ćwiczyłam to co było zalecone do pierwszej kontroli. Poprosiłam o skierowanie na rehabilitację i dostałam je bez żadnego problemu. Na wizytę u lekarza i na rehabilitację nie czekałam długo- na skierowaniu poprosiłam żeby doktor zrobił dopisek " NA CITO" Miałam zalecone ćwiczenia indywidualne( noga, miednica, kręgosłup i bark który mnie boli już od kilku miesięcy) trwały one średnio 25-30 minut. Po 2 tyg dostałam skierowanie na następne 2 tyg ale tym razem prosiłam żeby skupić się na barku bo ten naprawdę dawał mi w kość, w związku z tym było mniej pracy z moją nogą i nie było już czasu na nic innego.Gdybym chciała podsumować te 4 tyg rehabilitacji to powiem tak: bark boli mnie tak jak bolał, a jeśli chodzi o operowaną nogę to na pewno nabrałam odwagi w chodzeniu, wykonywaniu wielu czynności domowych itp. Czasami zapominam o kulach i w domu chodzę bez. Kilka dni temu miałam kontrolę u mojego operatora. Na chodzenie po domu bez kul nie powiedział nic, zaproponował odrzucenie jednej kuli a po 2 następnych miesiącach chodzenie bez( ponieważ mam w pamięci opinie na ten temat naszych fizjoterapeutów z Forum więc nadal używam obu)Powiedział że chodzę nie żle.Jeśli chodzi o mój bark to nie bardzo wiadomo co jest- przyczyn może być wiele:kręgosłup szyjny, zwyrodnienie albo "od kuli"
Mam pobrać leki p/ zapalne , nagrzewać , rehabilitacja i za jakiś czas zadzwonić.Właściwie to mogłam być z tego wszystkiego zadowolona- chodzę całkiem dobrze, z barkiem może się w końcu uporam i wszystko będzie OK.
Jednak za radą Katji ( dziękuję Ci bardzo) postanowiłam zasięgnąć opinii gdzie indziej i tak trafiłam do Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej do P. Piotra ( nasz nieoceniony Fizkom)
Wczoraj byłam na pierwszej wizycie i zdziwienie moje nie miało granic-cała godzina poświęcona mojej osobie- najpierw wywiad -dogłębny i dociekliwy: co, kiedy, dlaczego i po co. Nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś tak bardzo interesował się się moim zdrowiem. Potem musiałam pokazać jak chodzę, opowiedzieć co robiłam na rehabilitacji i jakie ćwiczenia wykonywałam po zabiegu a także odpowiedzieć na wiele pytań. Byłam bardzo ciekawa jak p. Piotr podsumuje moje osiągnięcia z których sama się cieszyłam i tu przeżyłam prawdziwy szok .Okazało się że wszystko albo prawie wszystko jest nie tak: żle chodzę, żle posługuję się kulami, nie panuję nad mięśniami, nie "czuję" miednicy a wszystkie moje części ciała zamiast współgrać z sobą to "biegają i szukają siebie nawzajem"Istna katastrofa. Całkiem mnie zmroziło, ale p.Piotr na szczęście powiedział że nie jest dobrze ale nie jest aż tak strasznie( właśnie takiego użył słowa). Czeka mnie dużo samozaparcia i dużo pracy. Muszę nauczyć się kontrolować każdy krok, muszę odejść od starych złych nawyków i po prostu nauczyć się na nowo prawidłowo chodzić ( a to wcale nie jest takie proste)
Z wielką cierpliwością pokazał mi ćwiczenia które powinnam robić w domu ,tłumacząc po kolei dlaczego, po co i jak. Zajął się też moim barkiem który okazał się wtórną sprawą mojego biodra.
Na koniec mojej nieco przydługiej wypowiedzi mogę powiedzieć tak:
cieszę się bardzo że trafiłam do p. Piotra - życzliwego, cierpliwego i bardzo zaangażowanego w problemy pacjentów i mogę tylko żałować że nie ma takich ludzi albo jest ich bardzo mało w przychodniach publicznych dostępnych dla większości pacjentów.
Pozdrawiam
Źródło: forumbioderko.pl/viewtopic.php?t=227




© fokuska78 design by e-nordstrom